FANDOM


Uwaga! Film-Pasta nie jest oryginalna! Pasta jest napisana na podstawie horroru "Laleczki Chucky". Są te same sceny z filmu lecz zmienione imiona i miejsca!


Trwa pościg za mordercą "Wściekłym Niemieckim Mordercą" Leopoldem Slikkiem. Popełnił on 12 rytualnych morderstw.

Żyrandol24: Ścigam Angry German Murdera! Ulica 602, New Trollpasta Wiki! 

Zaczynają do siebie strzelać. AGM dostał w nogę. Jego wspólnik Roman Rikk (Angry Dominican Murder) czeka w aucie.

Romek: Cholera!

Przyjeżdża policja. Roman odjeżdża.

Policjant: Omen! Jedź za tamtym!

AGM: Romek! Nie zostawiaj mnie!

Dopada go Żyrek. AGM idzie za ściane, zaś żyrek za drugą. Strzelają do siebie.

Żyrek: Poddaj się Leopold! To już koniec!

Leopold włamuje się do sklepu z zabawkami "Sobencja". Żyrek za nim podąża. Próbuje go znaleźć.

AGM: Ja umieram........(do żyrka) SŁYSZYSZ MNIE?! DOSTANĘ CIĘ ZA TO! ZAPŁACISZ MI! DOSTANĘ CIĘ! DORWĘ WAS! CIEBIE, I RIKKA! (Chwila ciszy i ucieczki) Muszę coś zrobić.......znaleźć kogoś.........muszę kogoś znaleźć..........

Upada na półkę z lalkami Sobków. Wpada na pewien pomysł. Wyjął z opakowania jedną z lalek Sobka i wypowiada jakieś zaklęcię.

Leopold: *Położył dłoń na głowe Lalki Sobek* Daj mi moc!! Błagam cię!

Piorun trafia w sklep. Sklep eksplodował. Żyrek na szczęście przeżył. Jednak Leopold wstąpił w ciało lalki.............

Następnego dnia..........

6-letni Weguś miał już urodziny.

(W telewizorze)

Dziecko: Nie mam przyjaciół.........nikt nie chce się ze mną bawić........

Sobek: Ależ ja będę twoim przyjacielem!

Dziecko: Naprawdę?

Sobek: Tak! ^-^

Weguś: Już to widziałem......

Weguś próbował zrobić śniadanie dla swojej mamy lecz mu to nie wychodziło.

W telewizorze: Na dzisiaj to koniec koledzy, ale nie odchodźcie od telewizorów! Mamy dla was bardzo ważną wiadomość! 

Reporter w kostiumie sobka: Cześć! Wspaniałe wieści! Możecie mieć Lalkę Sobka nawet na własność! Wtedy będziecie oglądać nasz program razem z nim! Potrafimy powiedzieć 3 zdania, kręcić głową i mrugać kiedy do nas mówicie! Prawda Sobek?

Lalka Sobek: Cześć! Jestem Sobek! I będe twoim przyjacielem na zawsze! ^-^

Mały Weguś: Wow! OoO

RWKS: Każda Lalka Sobek, ma swoje imię! I może zostać twoim najlepszym przyjacielem! Powiedzcie rodzicom, że marzycie o Lalku Sobek! To idealny prezent na urodziny i inne okazje! Możecie też kupić wszystkie potrzebne dodatki. Prawda Sobek?

Lalka Sobek: Tak! ^-^

RWKS: Producent zabawek gwarantuje najlepsze wyroby! Można je znaleźć w sklepach z zabawkami w całym Imperium Wiki! 

W pokoju mamy Wegusia. Weguś przynosi jej na tacy jedzenie.

Weguś: Mamo, obudź się! Mamo! *Wchodzi do pokoju* Obudź się! *Kładzie tace na komode, i próbuje obudzić mamę* Pobudka! Wstawaj! 

Mama Wegusia: *Budzi się* Która godzina...........? Kochanie, dopiero 6:30!

Weguś: Spójrz jaki piękny dzień!

MW: Racja...........od której nie śpisz?

Weguś: Od dawna :P *podaje tace* Przynosłem ci śniadanie!

MW: Naprawdę? Dziękuje! *bierze spalonego tosta z garstą masła przylepioną do tosta* Wygląda pysznie :S Zjem je trochę później.......... :P. *odkłada tace*. Zasłużyłeś na urodzinowego całuska w brzuszek! Chodź do mnie! ^-^

Po całusku.........

MW: To dopiero 1! ^-^ Ile lat kończysz? 2? Wszystkiego najlepszego! ^-^

Weguś: Mogę otworzyć prezenty mamusiu?

MW: Pewnie!

Weguś: Wspaniale!

Kiedy Weguś wchodzi do pokoju z prezentami, w telewizji leci coś ważnego.

W telewizorze: 

Reporterka: Dzień dobry Imperium Wiki! Leopold Slikk - Dusiciel Klawiatury został dziś zabity o 3 nad ranem.

Weguś: Najpierw ten prezent..........mogę???????

MW: Zacznij od tego mniejszego! ^_^

Weguś: >:(

MW: No dobrze..........w porządku.........

Mały Weguś myślał że w prezencie znajduję się Lalka Sobek, jednak to były tylko ubrania..........

MW: I jak? Potrzebowałeś przecież nowych ubrań.......powinny pasować tylko je trochę skrócę..........

Weguś: ;_;

MW: O co chodzi?

Weguś: O nic ;_;

MW: Wiem............wolisz zabawki a nie jakieś ubrania........otwórz teraz to.........i jak?????

Weguś: Chcę mieć do tego Lalkę Sobka!

MW: Wiem.........ale nie udało mi się na niego odłożyć.........

Weguś: ;_;

W pracy.........Edytuj

Mama Wegusia i jego Ciocia pracują w (?) wiki.

Ciocia Wegusia: Hej! Pamiętasz tą Lalkę za $100?

MW: Lalka Sobek?

CW: Jakiś murzyn sprzedaje ją na dole.

MW: A niby skąd miałby go mieć?

CW: Nie ważne........ Chodź! Bierz pieniądze! Potargujemy się.......

MW: Nie mogę odejść z pracy.........

CW: Chcesz ją kupić czy nie?!

MW: Pewnie że chcę........

Na dole...........gdzie znajduję się Murzyn.......

CW: Tam jest

Podchodzą do niego.........

CW: Pokaż mi ją..........

To rzeczywiście była ta lalka........

CW: To jest Lalka Sobek?

MW: Tak!! ^-^

CW: Ile pan za to chce?

Murzyn: $50 i 10 centów i ani centa więcej!

CW: $30!! Pewnie nie jest tyle wart...........

Murzyn: Trudno! Kupi go ktoś inny...........

MW: Biorę!

CW: Za drogo...... -_-

MW: Weguś marzył o tej lalce!

CW: Nawet nie wiemy czy działa! >_<

Murzyn: Niech ta lalka przyniesie szczęście pani i swojemu synowi! ^-^

MW: Dziękuje! ^-^

CW: Czekaj! A może to kradziony towar?

Murzyn: Chrzań się!

I poszedł...

CW: Chyba się z nim umawiałam........

MW: Chodź...........wracamy do pracy.........

W pracy.............. biurokrata czeka na mamę i ciocię Wegusia.

Biurokrata: Miło że pani przyszła......... -_-

MW: Przepraszam.........wyszłam tylko na moment.........

CW: Zlituj się! Kupowaliśmy prezent na urodziny jej synka! -_-

B: Od tego są przerwy.........Pani Ptak zachorowała, musi pani ją zastąpić wieczorem........

MW: A kto odbierze mojego syna ze szkoły?

B: Przykro mi, to wyjątkowa sytuacja!

CW: Ja ją zastąpie!

B: Pani pracuje jako adminka, a ona pracuje jako Moderatorka Chatu. (Do Mamy Wegusia) Odbierze Pani syna o 17:00 i przyjdzie na 19:00. 

MW: Mój syn ma dzisiaj urodziny...........

B: Jest pani zadowolona z pracy u nas?

MW: Oczywiście............

B: Sugeruję żeby............

CW: Wyluzuj Walter..........Ja sie zajmę Wegusiem..........

MW: Nie możesz.........

CW: To będzie moja najlepsza randka od miesiąca. 

B: Ciekawe dlaczego xD

W domu Wegusiów.Edytuj

Weguś i jego mama wracają do domu. 

MW: A ty dokąd?

Weguś: W telewizji zaczyna się program!

MW: Mam dla ciebie coś lepszego.........

Weguś: Co?

MW: To nie są zakupy ;)

Weguś bierze paczke. Rozpakowuje o tam zjaduję się pudełko z..........Lalką Sobka. 

Weguś: Lalka Sobek! Wiedziałem że mi go kupisz! ^-^

MW: Pokaż jak działa ^_^

Weguś: (Do Lalki) Hej! Jestem Weguś! Jak masz na imię?

Lalka Sobek: Cześć! Jestem Sobek! I będe twoim najlepszym przyjacielem na zawsze!

MW: jest wspaniały!

Weguś: Dzięki mamo! (Przytula ją)

MW: Nie ma za co..........

Kiedy Mama Wegusia poszła do pracy, Ciocia się nim zajęła. Weguś bawi się z Lalką.......

Weguś: Tak sie buduje Sobek! ^-^

Sobek patrzy na telewizor.

W telewizorze: Okazuję się, że Roman Rikk o pseudonimie "Angry Dominican Murder" i wspólnik Leopolda Slikka, uciekł dziś z więzienia. Szczegółowe informacje powiemy w wiadomościach o 21:00. 

Weguś: Sobek.........nie patrzysz na mnie ;_;

Sobek: (Patrzy się na Wegusia) Cześć! Chcesz się ze mną pobawić?

CW: Czas to łóżka Weguś!

Weguś: Chodź Sobek! Musimy iść spać! ............................. Ciociu! Sobek chce oglądać wiadomości o 21:00!

CW: Jasne........... Dobra! Idziemy! (Bierze Wegusia)

Weguś: Sobek!

CW: Jasne..........ty też...........

I go zabiera.......kładzie ich na łóżko......

CW: Szoruj zęby! I pod kołdrę! Zawołaj kiedy będziesz już w łóżku........

Weguś: Hej Sobek chcesz obejrzeć mój pokój?

CW: Weguś myjesz zęby?

Weguś: Tak ciociu!

CW: Świetnie.........

Nagle włącza się telewizor. Na fotelu siedzi Sobek. 

W telewizorze: Wieczorne wiadomości. Burmistrz Nanaki, obiecał przejrzeć raport kongresu i zwrócić się do komisji , do spraw przestępczości zoorganizowanej. Oddaję ci głos Wedkarski.

Wedkarski: Dziękuje. Policja ma już wiecej informacji nad ucieczką Romana Rikka. Rikk zbiegł dziś z transportu, podczas ucieczki z więzienia do (?) wiki.

CW: (wyłącza telewizor i bierze Sobka z powrotem do pokoju)

CW: (Idzie do łazienki, tam gdzie znajduję się Weguś)

CW: Dobrze mądralo.........Co powiesz o tym?

Weguś: O czym?

CW: Chodź................

Ciocia Wegusia zabiera go i Lalkę z powrotem do pokoju

CW: Kiedy coś mówię masz się mnie słuchać

Weguś: Co zrobiłem?

CW: Posadziłeś Sobka na fotelu i włączyłeś telewizor. A ja ci powiedziałam że masz iść spać.

Weguś: To nie ja!

CW: Jasne.............Sobek sam pobiegł do salonu i włączył telewizor.

Weguś: (Do sobka) Zrobiłeś to?

CW: Dość! Przykryj się..........

Weguś: Ale.......

CW: Ani słowa więcej!

Weguś: Ale ja go nie posadziłem przed telewizorem!

CW: Wystarczy...........Daj buzi. Wszystkiego najlepszego! Miłych snów.

Całuje go w czółko. I zamyka drzwi.

Weguś: Dobranoc Ciociu........ (Do Sobka) Mówiłem ci że Ciocia będzie zła jeśli włączysz telewizor.............

Całuje go w czółko.

Parę godzin później............

Kiedy Ciocia Wegusia oglądała Telewizję, tajemnicza postać ją śledziła...........później wybiegła.

CW: Weguś?

Postać coś kopnęła.

Ciocia Wegusia wstaje.

CW: Weguś? To ty?

Ciocia Wegusia sprawdza wszystkie pokoje, jednak coś straszy.........w jednym z pokoi CW znajduje jakiś wyrzucony proszek na podłogę.

CW: Jak to się stało?

Zadzwonił telefon.

CW: Słucham?

MW: Cześć! Jak Weguś?

CW: Karen..........

Karen: Co się stało? Coś nie tak?

CW: Nie nic...........wszystko w porządku........

Karen: Napewno? Masz dziwny głos...........

CW: Po prostu nie lubię być sama w domu. Nie martw się..............kopnij ode mnie admina w tyłek.

Karen: Załatwione.........dzięki, jesteś prawdziwą przyjaciółką. Ucałuj Wegusia ode mnie.....Do zobaczenia!

Tajemnicza postać wzięła siekierę. Ciocia Wegusia wzięła młotłe i posprzątała nasypany proszek. Zza kurtyn usłyszała dziwne dźwięki............powoli szła w stronę kurtyn.........jednak tam nic nie było.........

CW: Co się ze mną dzieje? Sama siebie straszę........

Kiedy się odwróciła, była przerażona, wyleciała przez okno............tuż po tym jak ktoś wbił jej w głowę siekierę. Spadła na auto.

3 godziny później..........

Z autobusu wychodzi Karen-matka Wegusia. Zauważa koło jej domu karetkę i policję. Natychmiast się wdarła.

Policjant: Proszę się rozejść..........nie ma tu nic do oglądania...........Wracajcie do domu! 

Wchodzi do domu........

Gobo: Zaraz! Co pani robi?

Karen: Mieszkam tu......... >:(

Szukała po pokojach Wegusia.

Karen: O nie............Weguś?

Znajduję go.

Weguś: Mamo!

Przytula ją.

Karen: Bogu dzięki..........nic ci nie jest? 

Weguś: Nie.......

Karen: To dobrze.........Tak się bałam.........co się stało? Gdzie twoja Ciocia?

Weguś: Miała wypadek.........

Karen: Jaki wypadek?

Żyrek: Detektyw Żyrandol24 z wydziału zabójstw........możemy porozmawiać na korytarzu?

Karen: Co się stało z Meggie?

Żyrek: Proszę........

Karen: (Do Wegusia) Zaraz wrócę........

Na korytarzu........

Żyrek: Pani Karen...........

Karen: Tak?

Żyrek: Pani Meggie nie żyje..........

Karen: Co? Jak?

Żyrek: Wypadła przez okno w kuchni...............

Karen: ;_;

Żyrek: W porządku?

Karen: .........................Tak

Żyrek: Chodźmy.................

Poszli do miejsca zdarzenia, znaleziono zniszczone okno........

Karen: (Płacze)

Żyrek: Wie pani co to jest?

Na stole gdzie znajdowywał się zasypany proszek były ślady stóp............

Karen: Nie

Żyrek: Ślady stóp............bardzo małych.........

Karen: Co pan sugeruje?!

Żyrek: Nie wiem..............co robił by Weguś na stole kuchennym? Spokojnie, sprawdzałem wszystkie jego buty, żadne z nich nie pasują do śladów...........

Przychodzi Weguś z Lalką........

Weguś: Mamo.........Sobek chce wiedzieć co się dzieje.........

Karen: Wracaj do łóżka, jesteśmy zajęci........

Weguś: Ale...........

Karen: -_-

Weguś: Dobrze..........

Żyrek: Hej Weguś!

Weguś: ?

Żyrek: Co masz na nogach?

Weguś: Buty Lalki Sobka.

Żyrek: Pokaż podeszwy....................................Jest tu rewolwer.......i kapelusz kowbojski........

Karen: Wracaj do łóżka!

Weguś: Ale..........

Karen: Natychmiast! (Do Żyrka) Dlaczego go pan tak traktuje? Jeśli mówi że nie wie skąd są te ślady to tak jest! 

Żyrek: Jeśli Weguś je nie zostawił to kto?

Karen: Nie wiem i nic mnie to nie obchodzi! Właśnie straciłam przyjaciółkę...........chcę zostać z synem sama! Jest tak samo przerażony jak ja! 

Żyrek: Przepraszam..............zaraz zabiorę z tąd wszystkich................(Do policjantów) skończyliście? To idziemy!

Tymczasem w pokoju Wegusia..........

Weguś: Dlaczego ten policjant pyta się mnie o buty? .................. Też nie wiesz prawda?

Zauważa że na butach lalki znajduję się.................biały proszek......

Szybko wybiega z pokoju..........

Na korytarzu.............

Żyrek: Jeśli dowiem się czegoś..........

Przychodzi Weguś

Weguś: Mamo! Wiem kto był na ladzie w kuchni!

Karen: Prosiłam............

Żyrek: Mów Weguś

Weguś: Sobek!

Żyrek: Twoja lalka?

Weguś: Tak

Karen: Dość bajek! Do łóżka!

Weguś: Ale mamo..........

Karen: -_-

Weguś idzie to pokoju.......

Karen: Dobranoc!

Wyrzuca Żyrka i zamyka drzwi, drzwi się uchylają.

Żyrek: Zadzwoni pani?

Karen: Nigdy się pan nie poddaje?

Żyrek: Nie znoszę nie wyjaśnionych spraw..........

Karen: A ja ludzi którzy nie wiedzą kiedy przestać!

I zamyka drzwi przed nosem Żyrka 

Gobo: Ałć! Ma charakter!

Żyrek: Poważnie?

Gobo: :>

Żyrek: Rano chcę widzieć na biurku raport z autopsji. 

Gobo: Oraz wszystko co znajdziesz na pani Karen i jej syna

Żyrek: Jasne........

Gobo: Jeszcze coś?

Żyrek: Trzymaj...........

Był to worek z siekierą.........

Żyrek: Zanieś to do laboratorium. Było w kuchni.

Gobo: Co to?

Żyrek: Przypuszczalne narzędzie zbrodni.

Gobo: Nie..................chyba żartujesz. Powiedz to żart? 

Wchodzą do windy.

Tymczasem w domu

Karen słyszy jak Weguś z kimś rozmawia. Idzie do pokoju.

Karen: Z kim rozmawiasz?

Weguś: Z sobkiem

Karen: Z sobkiem?

Weguś: Tak, siedzi tu ze mną

Karen: On też z tobą rozmawia? Co mówi?

Weguś: Różne rzeczy.................mówi że naprawdę nazywa się Leopold Slikk. Tatuś przysłał go z nieba żeby się ze mną bawił.

Karen: Tak powiedział? Co jeszcze?

Weguś: Że ciocia Meggie była niezłą jędzą i zasłużyła na to co ją spotkało. 

Karen: Jak możesz mówić takie straszne rzeczy?

Weguś: To nie ja! To Sobek!

Karen: Przestań! Sam to wszystko zmyśliłeś!

Weguś: Wcale nie! Sobek żyje! 

Karen: Weguś.............(bierze lalkę na kolana) spójrz........To lalka! Zrobiono ją z plastiku i wypchano!              Spójrz na niego! Jak wygląda? 

Weguś: Zostaw go!

Karen: Chyba nie wierzysz że Sobek jest żywy?!

Weguś: On jest żywy.............

Karen: Przestań natychmiast!

Weguś: Krzyczysz na mnie przez to co spotkało Ciocię Meggie?

Karen: Tak.................przepraszam

Weguś: Przestanę już zmyślać.............

Karen: Dziękuje............Chcesz ze mną spać?

Weguś: Nie............mam Sobka..........

Karen: Połóż się...........Dobranoc słoneczko............kocham cię..........

Gasi światło i zamyka drzwi, później podsłuchuje. 

Weguś: Miałeś racje, nie uwierzyła mi.........

Lalka Sobek patrzy w stronę drzwi a później w stronę Wegusia

Sobek: Cześć! Lubię być przytulany!

Weguś: A ja lubię cię przytulać.........

Następnego dnia..........

Koło przedszkola.........

Karen: Wszystko porządku?

Weguś: Tak

Karen: Nie miałeś żadnych koszmarów o Cioci Meggie?

Weguś: Nie

Karen: A Sobek to tylko Lalka?

Weguś: Tak...........

Karen: Przyjdę po ciebie..........kocham cię.......Pa!

I pojechała samochodem do pracy...........

Weguś poszedł do przedszkola, jednak tak naprawdę uciekł.

Koło przedszkola był pociąg który szykował się do wyjazdu. Weguś wszedł tam z Lalką.............

Pojechali do domu Romana Rikka.............

I byli już na miejscu.

Weguś: To dom Romka?

Weguś: Poczekaj muszę zrobic siusiu...........

Posadził go na krześle..........

I poszedł..........

Weguś: Zaraz wrócę!

Ale lalki już nie było............

Postać wybiegła do domu Romana Rikka. Kiedy była już w domu, włączyła gaz pod wysokim ciśnieniem.........

ADK

Roman Rikk

Romek się obudził, wyciągnął broń. 

Kiedy Weguś wrócił, zauważył że nie ma Lalki Sobka. Postanowił go szukać.

Weguś: Sobek!

Romek wiedział że ktoś jest w domu....... zaczął strzelać z pistoletu. To zwróciło uwagę Wegusiowi.

Angry

Romek i jego broń

Weguś:  Sobek!! ^-^

Romek przez przypadek strzelił w kuchenkę gazową. Doszło do potężnej eksplozji..............Romek nie żył.............

Ale Weguś przeżył..............

Na komisariacie..........

Żyrek: Pani Karen.......

Karen: Przyszłam tylko jak dostałam pańską wiadomość. 

Żyrek: Odebrała pani syna ze szkoły?

Karen: Nie. Przyszłam prosto z pracy.

Żyrek: Chodźmy do mojego biura........

Karen: Co z Wegusiem?

Żyrek: Zapraszam............

Żyrek: Nie wiem jak to pani powiedzieć...........

W innym komisariacie

Gobo: Wiesz dlaczego Ciocia Meggie wypadła przez okno?

Weguś: Tak

Gobo: Powiesz mi?

Weguś: Zobaczyła Sobka i tak się przestraszyła że wypadła.........

Gobo: Tak?

Weguś: ...........................

Gobo: Po co Sobek poszedł do Romana Rikka?

Przychodzą Karen i Żyrek.

Weguś: Mamo!

Przytula ją

Karen: Już dobrze posłuchaj............nikt nie wierzy o tym co mówisz o Sobku..........jeśli nie powiesz prawdy............zabiorą cię ode mnie...............

Weguś: (Do sobka) Słyszysz Sobek?! Zabiorą mnie ode mamy jeśli czegoś nie powiesz! Sobek proszę.............odezwij się!!! (Zaczyna go szturchać) Powiedz coś!!! Dlaczego mnie okłamałeś?! 

Żyrek: (facepalm)

Weguś: Powiedz coś Sobek! 

Sobek: Cześć! Jestem Sobek! Twój przyjaciel do końca! ^-^

Weguś uderza go w brzuch. 

Weguś: Mamo! On to robi specjalnie! Powiedział mi że jeżeli go wydam............zabiję mnie!!

Przytula ją.........

CyberMarian: Pani Karen...........widziałem dość.............Weguś powinien zostać u nas na kilka dni.........

Weguś zostaje na komisariacie.

Karen wraca do domu z Lalką. 

Karen: Powiedz coś ty mały bękarcie! Odezwij sie do diabła!

Sobek: Cześć! Lubię być przytulany!

Karen: (śmiech)

Karen idzie do kuchni i bierze pudełko po opakowaniu z Lalki Sobka.

Karen: Chcę być twoim przyjacielem.......... Jasne............

Z opakowania wypadają baterię............

Karen znajduję jeden napis na pudełku

"WŁÓŻ BATERIĘ!"

Karen powoli wzięła lalkę, ściągła koszulę i zajrzała do schowka na baterię znajdującej się na plecach Sobka. Nie było tam baterii.

Sobek: CZEŚĆ! JESTEM SOBEK! POBAWIMY SIĘ?

Karen: (krzyk)

Wyrzuca lalkę pod łóżko.........

Powoli dotyka Sobka........

Bierze go ręce..........

Karen: Odezwij się.............mów! Powiedz coś do diabła! Zmuszę cię!

Rozpala piec..........

Karen: Powiedz coś bo wrzucę cie do ognia!

Nagle Lalka powiedziała głosem Leopold Slikka........

Lalka Sobek/Leopold: Ty głupia zdziro! Już ja cię nauczę szacunku!

Zaczął ją atakować.............ugryzł ją............Karen rzuciła go i ten postanowił iść w miejsce gdzie znajdował się Weguś...............Karen zanim biegła............

Karen: Stój!

Niestety Lalka uciekła............

Karen: NIEEEEEE!!!!!!

Przyjedża taksówką do Żyrka.

Żyrek: Co pani tu robi?

Karen: Weguś mówił prawdę...............Sobek żyje i to on zabił Rikka...........

Żyrek: Co?

Karen: Chciałam wyrzucić pudełko po opakowaniu...............kiedy wypadły baterię..............rozumie pan? Mówił i chodził bez baterii!

Żyrek: Co takiego?

Karen: Wtedy odkryłam że on żyje! Zagroziłam mu że wrzucę go do ognia, a on się odezwał...........wyrzuciłam go a on uciekł z mieszkania............

Żyrek: Dobranoc?

Karen: Chwileczke! Mówię prawde! Zabił Meggie i Rikka!

Żyrek: Współczuję pani.........ta historia jest nie przyjemna..........ale kłamstwa!

Karen: Czy to wygląda na kłamstwo?!

Żyrek: Od czego to?

Karen: Sobek mnie ugryzł!

Żyrek: Na miłość boską...........

Karen: Nie musi mi pan wierzyć! 

Żyrek: Dokąd to??

Karen: Odnajdę Sobka!

Żyrek: Niby jak??

Karen: Kupiłam go koło mojej pracy u Murzyna!

Wsiadła do taksówki.........

Żyrek: Nie powinna pani tam jechać! Proszę posłuchać! To niebezpieczne!

I tak już odjechała...........

Żyrek: Niech to szlag!

I pojechał za nią.........

Karen próbowała znaleźć Murzyna którego kupiła Lalkę..........początkowo trudno było go znaleźć.........jednak w końcu go znalazła...........

Menel: Co ona tu robi??

Karen: Proszę pana! Nic panu nie zrobię! Pamięta mnie pan?

Murzyn: Nie

Karen: Kupiłam od pana lalkę wczoraj.

Murzyn: Lalkę???

Karen: Lalkę Sobek.....

Murzyn: Pamiętam, i o co chodzi?

Karen: Skąd pan ją miał??

Murzyn: A co mi dasz jeśli powiem?

Karen: Niewiele mam.........proszę

Murzyn: To za mało! co jeszcze?

Karen: Nic więcej nie mam!

Murzyn: Nie? Kłamiesz! 

Karen: Nie!

Murzyn ją złapał i położył na maskę Samochodu.......

Żyrek pojawia się za nim i go kopie w kolano, wyciąga broń. Publiczność Menelska ucieka...........

Menel: To glina!

Żyrek: A wy też chcecie się zabawić??

Podnosi Murzyna i go chwyta za klatę.........

Żyrek: A teraz grzecznie odpowiesz na pytanie..........skąd wziąłeś tą lalkę?

Murzyn: Nic nie wiem o żadnej lalce!

Żyrek: Lepiej zacznij mówić...........MÓW!!

Murzyn: Wziąłem ją ze spalonego sklepu na ul.602 New Trollpasta Wikia!

Żyrek: Zjeżdżaj! 

I go wywala.......

Karen: Co się stało?

Żyrek: NIC

Karen: Ten człowiek powiedział coś co Pana zdenerwowało! Co?

Żyrek: NIC

Karen: Do diabła! Tu chodzi o życie mojego syna! O czym mówił?

Żyrek: O miejscu gdzie znalazł Lalkę..........tam zginął Leopold Slikk.......

Karen: Kto?

Żyrek: Dusiciel Klawiatury...........szef Romana Rikka.........

Karen próbowała gdzieś iść

Żyrek: A pani dokąd?

Karen: Na ulicę 602 New Trollpasta Wikia!

Żyrek: Nic tam nie ma! To spalona odora! Piorun uderzył w nią tej samej nocy, kiedy zginął Leopold Slikk.......

Karen: Skąd pan wie?

Żyrek: Byłem tam! To ja go zabiłem!

Karen: Dlaczego mi pan nie powiedział?

Żyrek: Nie ma się czym chwalić........odwiozę panią do domu.........powinna się pani przespać.......

Karen: Czy coś mówił kto?

Żyrek: Leopold Slikk. Groził że zabiję mnie i Rikka.

Koło domu Karen i Wegusia........

Żyrek: Przykro mi że nie dowiedziała się Pani jak pomóc synowi.........

Karen: Przynajmniej wiem, że Lalka Sobek to Leopold Slikk...........tylko jak on to zrobił?

Żyrek: Dobranoc.........

Karen: Gdzie mieszkał Leopold Slikk?

Żyrek: Czy może pani wysiąść?

Karen: Gdzie on mieszka? Nie rozumie pan że od tego zależy życie mojego syna??

Żyrek: Ulica 77 Klawiatura Wikia. Sprawdziłem jego mieszkanie, nic tam nie ma! Dobranoc..........

Karen: Gdzie pan jedzie?

Żyrek: Do domu spać.

Karen: To nie możliwe! Sam pan mówił że Leo zabił Rikka! Teraz pana kolej!

Żyrek: Dość!

Wysiadł z auta i wszedł na drugą stronę drzwi.......

Karen: Proszę mnie wysłuchać!

Żyrek: Proszę wysiadać!

Karen: Mówię prawdę! Dlaczego mi pan nie wierzy?

Żyrek: Bo nie zwariowałem i myślę rozsądnie!

Wsiadł do auta.........

Karen: Dobrze! >:( Sam pan mówił że nie znosi pan niewyjaśnionych sytuacji! Niech pan to sprawdzi! Może coś w tym jest!

Żyrek: Dobranoc pani Karen! 

Karen poszła do domu Leo. Tymczasem Żyrek poszedł po akta Leopolda Slikka. Wsiadł do samochodu i pojechał. Podczas jazdy za nim pojawiła się tajemnicza mała postać.........była to Lalka Sobek!

Lalka Sobek/Leopold zaczął go dusić........

Lalka Sobek/Leopold: Dobranoc Dupku! >:) (maniakalny śmiech)

Po 5 minutach samochód wyskakuje do góry nogami...........na szczęście Żyrek przeżył.............

Żyrek leży w samochodzie.........

Nagle z nienacka Lalka wyskoczyła z nożem do Żyrka.......

Lalka Sobek/Leopold: Cześć Żyrek! (maniakalny śmiech)

Żyrek postrzelił Lalkę........

Lalka uciekła...........

Tymczasem w domu Leopolda Slikka..........

Były tam portrety z Romanem, Frankiem i Edmundem. Oraz napis

"DZIĘKI CI WSZECHMOCNY FRANKU STRAJKOWSKYY ZA ŻYCIE PO ŚMIERCI"

Za Karen pojawiła się postać.......

Żyrek: Pani Karen...........

Karen: (krzyk) Co pan tu robi?

Żyrek: Po naszej rozmowie pojechałem po akta Slikka..........dowiedziałem się że ma przezwisko "Leo NEO" i przyjaźni się z tym człowiekiem...........

Był to Franek Strajkowskyy..........

Żyrek: Musimy do niego dotrzeć przed Sobkiem........

W domu Franka.........

Głos Leopolda: Hej Franek! 

Franek: ?

Lalka Sobek/Leopold: Tu jestem!

Franek odwraca się.........

Lalka Sobek/Leopold: Cześć!

Franek upuszcza szklankę.........

Lalka Sobek/Leopold: To ja! Leopold! No i co powiesz? Zaklęcie podziałało! Kiedy przyszłem do ciebie i chciałem się nauczyć jak pokonać śmierć, sądziłem że mnie wrabiasz........ale już tak nie sądze! Jest tylko jeden problem..........

Franek: Jaki?

Lalka Sobek/Leopold: Myślałem że nie można mnie zranić........wczoraj zostałem postrzelony! I wiesz co?? Bolało jak CHOLERA! Nawet krwawiłem! Dlaczego?

Franek: Zamieniasz się w człowieka.........

Lalka Sobek/Leopold: Co?!

Franek: Im więcej jesteś w tym ciele............tym więcej ludzkich cech nabierasz.......

Lalka Sobek/Leopold: I mam w tym zostać do końca życia?! A ni mi się śni! Ty mnie w to wciągnąłeś i ty mnie z tego wyciągniesz! 

Franek: Nie mogę tego zrobić........

Lalka Sobek/Leopold: Czemu?

Franek: Bo jesteś wynaturzeniem! Obrazą dla natury! Wszystko czego cię uczyłem wykorzystywałeś do czynienia zła! Należy cię powstrzymać!

Lalka Sobek/Leopold: Czułem że to się wydarzy i przygotowałem się!

Franek: O czym ty mówisz?

Lalka pokazuje mu Laleczkę voodoo.......

Lalka Sobek/Leopold: Ta lalka to ty!

Franek: Oddaj mi ją!

Lalka Sobek/Leopold: Ze złamaną nogą?

Złamał mu nogę.........

Lalka Sobek/Leopold: Nie powinieneś mówić gdzie są twoje skarby Franek.........zawsze masz przez to kłopoty......Jak mam wydostać się z tego ciała?!

Franek: Nie powiem ci...........

Lalka Sobek/Leopold: Napewno?!

Złamał mu ręke........

Wyciąga nóż.......

Lalka Sobek/Leopold: Powiedz mi albo umrzesz!

Franek: Dobrze! Powiem....................musisz przenieść swoją duszę do osoby której jako pierwszej powiedziałeś że jesteś żywy.........

Lalka Sobek/Leopold: Osobie której powiedziałem że jestem żywy?

Franek: Tak

Nastała cisza..........

Lalka Sobek/Leopold: (śmiech) Nie wierzę! To niemożliwe! Tą osobą był 6-letni chłopiec! Znów będe dzieckiem? Trzymaj się Franek! Mam randkę z 6-lakiem, a ty ze śmiercią!

I wbija mu nóż w brzuch...............

Lalka Sobek/Leopold: Pa Franek!

I poszedł do miejsca gdzie znajdował się Weguś.........

Kiedy Leopold poszedł na komisariat, Karen i Żyrek przyjechali do domu Franka........

Zastali go z zakrawionym brzuchem, złamaną ręką i nogą.........Żyrek zadzwonił na karetkę

Franek: Za późno.........

Karen: Co?

Franek: Ratuj syna.............teraz przeniesie swoją duszę w jego ciało.............jak wcześniej w ciało lalki.........

Karen: Co?

Franek: Powstrzymajcie go zanim wypowie zaklęcie...........zabijcie go!

Karen: Ale jak?

Franek: Jego serce jest prawie ludzkie.............to jedyny sposób.........przez serce..........

Po tych słowach Franek umarł...........

Na komisariacie...........

Weguś zauważa przez okno Lalkę wchodzącą na parter...........

Weguś: Na pomoc! Doktorze CyberMarianie! Sobek tu jest! 

Weguś zagląda przez okno i tym razem nie zauważa Lalki.............

Weguś: Pomocy! Sobek mnie zabije!

CyberMarian: Nikogo nie widze!

Weguś: On tu jest! Chcę mnie zabić!

CyberMarian zostawia Wegusia z zamkniętymi drzwiami............

Weguś: Sobek naprawdę tu jest! Będzie próbował mnie zabić! On mnie zabiję ;_; Nie zostawiajcie mnie samego! ;_;

Zaczyna płakać..............

Tymczasem Leopold włamuję się do pokoju gdzie znajdują się klucze...........z łątwością zdobywa te odpowiednie.......

Otwiera drzwi do pokoju gdzie znajduję się Weguś.............zauważa w łóżku jak coś jest pod kołdrą..........wyciąga nóż i odsłania kołdre.................tam była...........poduszka. Weguś z pod łóżka ucieka i zamyka drzwi na klucz.

CyberMarian: Weguś, stój! Zatrzymajcie go!

Weguś idzie do pokoju elektrycznego

Policjant: Sprawdźcie korytarz!

Nagle znienacka Lalka skoczyła z szafy na Wegusia i ten go wyrzucił

Weguś bierze nóż

I próbuje się chronić

Za nim pojawiła się postać.

CyberMarian: Spokojnie!

Wyciąga mu nóż z ręki 

CyberMarian: To ci nie będzie potrzebne..........

Weguś: Sobek tu jest i chcę mnie zabić!

CyberMarian: Jestem z tobą! Nic ci nie będzie! Spokojnie! Nikogo tu nie ma!

Leopold wziął nóż

Weguś: Proszę mnie wysłuchać!

CyberMarian: Weguś! To cię tylko ukłuje!

Leopold zadźgał CyberMarian nożem w nogę i ten upadł i upuścił Wegusia na ziemię

Lalka dała CyberMarianowi na głowę Aparat do Elektro wstrząsu

Głowa CyberMariana paliła się od środka

Weguś: Dość! Przestań!

Lalka Sobek/Leopold: (manialny śmiech)

CyberMarian umarł...............

Na komisariat przychodzą Karen i Żyrek.........

Spotykają Gobo

Żyrek: Co się stało?

Gobo: (Do Karen) Proszę tu zostać........

Karen: Co?

Gobo: Żyrek...........Weguś zabił CyberMariana, usmażył go aparatem do elektro wstrząsów i uciekł.

Żyrek: Dokąd?

Gobo: Nie wiem......ale pewnie ta dziewczynka wie........

Żyrek: Widziałeś Sobka?

Gobo: Kogo?

Żyrek: Lalka małęgo.......ten który zostawił ją na posterunku......

Gobo: Nic nie wiem o żadnej lalce! A ty dokąd?

Żyrek: (Do Karen) Wszyscy uważają że to Weguś.......

Karen: Wiem.......ta dziewczynka widziała Sobka.......

Żyrek: Gdzie Weguś mógł pójść?

Karen: Uczyłam go żeby zawsze wracał do domu.......

Żyrek: Ma klucz?

Karen: Jest pod wycieraczką.........

Żyrek: Idziemy tam!

Tymczasem w domu Wegusiów.......

Weguś uciekł od Lalki

Zamyka drzwi na klucz i próbuję się chronić

Dokończę...........

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.